piątek, 11 marca 2016

Chapter 12 ,,Danger!"

Przepraszam x1000 za takie długie oczekiwanie na rozdział, ale naprawdę jestem mocno zabiegana. Szkoła, spanie, trening, spanie, szkoła, spanie, trening, spanie... I tak w kółko, nie mam czasu nawet dla siebie. 
Ale będę tłumaczyć, na pewno nie porzucę tego opowiadania ^^
PS w następnym rodziale już będzie jeden z głównych bohaterów - Jeff. Oczywiście... zależy też który rodział wybierzecie.. :D

***


- Spudłowałaś! Kolejny raz! – krzyczy na mnie mój trener i wskazuje na dziurę w tarczy, 30 cm od celu – jej środka. Mrużę oczy wpatrując się w kartonową figurę stojącą kilka metrów ode mnie, jakby to miało mi pomóc w lepszym celowaniu… Wiem, że to daremne, nie mam szczęścia od rana. Jedna myśl kołacze się w mojej głowie, to przeklęte zdarzenie wciąż daje o sobie znać.
~~,,Daję ci jeden dzień na podjęcie decyzji albo przyjdziemy po ciebie”.
            Nikt nie mógłby zredukować narastającego we mnie uczucia strachu i ucisku w brzuchu. Chcę sprawić bym mogła użyć tych lęków na swoją korzyść. Strzelić w tarczę z determinacją jaką mam dzięki nim, lecz jakimś sposobem nie jestem zdolna tego zrobić.
            Dziwne przeczucie narasta we mnie, zwiększa się moja czujność, nawet jeśli strażnik powiedział, że nie ma się o co martwić. No właśnie JEST się o co martwić. Nie wiem jeszcze tylko co to konkretnie jest. Mam nadzieje, że intuicja mnie zawodzi i moje przeczucie są złe, zaś ludzie z FBI mają rację, że nic nam nie grozi.
- PAF!
            Cholera! Znowu pudło. Wydaję z siebie głośne warknięcie pełne frustracji, a dłonie unoszę w kierunku głowy. Czuję nagłą potrzebę by przywalić łbem w ścianę. Potrząsam głową kilka razy, próbując skupić się na strzelaniu.
- Co z tobą, Katy? Mam wrażenie jakbyśmy się cofnęli do twojego pierwszego treningu – mój trener staje przede mną, a jego brązowe oczy domagają się wyjaśnień. Przewracam oczami wzdychając głośno, nie jest to jednak reakcja na jego osobę.
- Po prostu nie mogę wyrzucić z głowy tamtego snu. Mam wrażenie, że jego cień chodzi za mną gdziekolwiek bym się nie znalazła. Nie mogę się skoncentrować.
            Kładę pistolet na niewielkim stoliku obok mnie i opadam na dość niewygodne, drewniane krzesło. Mój instruktor przysuwa krzesło dla siebie i siada naprzeciwko mnie, pochylając się lekko, postawą okazując troskę.
- Posłuchaj, Katy. Wiem, że ta sytuacja jest w twoim odczuciu nieco kuriozalna*, ale musisz się skupić. Jeśli kiedykolwiek staniesz oko w oko z tym zabójcą, musisz zachować zimną krew i zebrać się w sobie by strzelić celnie. Inaczej wszystkie te treningi były robione na próżno.  – mówi, opierając łokcie na udach.
            Wiem, że ma rację, ale ja naprawdę nie mogę wyrzucić tego z głowy. Zbyt wiele dziwacznych rzeczy wydarzyło się ostatnio w moim pokręconym życiu, potrzebuję kogoś kto na powrót nauczy mnie myśleć normalnie. Ta zagmatwana sytuacja wyciąga ode mnie zbyt wiele energii, nie mogę już sobie z nią dłużej radzić.
- Wiesz co, Katy? Skończmy na dziś.
***

            Leżę w łóżku cały czas wiercąc się i przewracając z boku na bok by jakoś się ułożyć do snu. To jednak nie jest moim największym problemem, to nie przez to nie mogę zasnąć. Moje myśli znów szaleją, nie mogę się odpędzić od ich niszczącego oddziaływania.
            Wydaję z siebie jęk i zakrywam głowę poduszką w akcie desperacji, by choć trochę uspokoić mózg, lecz to w niczym nie pomaga. Przewracam się na plecy, decyduję się po prostu na patrzenie w sufit. Jestem wyczerpana nadmiernym myśleniem, pomimo zmęczenia nie mogę zasnąć.
            Skupiam się na oddychaniu, mając nadzieję że równomierny rytm przyniesie mi szybki sen, ale nawet to nie działa. Nigdy nie zasnę już normalnie, wiem to.  Wzdycham do siebie i znów się obracam. Leżę na boku i wpatruję się w białą ścianę naprzeciwko mnie.
            Nie mogę tego ogarnąć, gdy myślę ile ostatnio się wydarzyło. Jeszcze kilka tygodni temu byłam zwykłą szczęśliwą nastolatką mieszkającą w domu z dwiema przyjaciółkami. Miałam normalne życie takie jakie ma każda inna przeciętna dziewczyna.
            A teraz? Teraz jestem uziemiona w czymś w rodzaju bunkra, ukrywam się przed jakimiś nieludzkimi tworami o psychopatycznych skłonnościach i przerażających umiejętnościach. Znów główne pytanie wybija się ponad inne, to jedno, które zadaje sobie już chyba po raz tysięczny.
            Dlaczego?
            Wszystkie moje przyjaciółki odeszły, ślad po nich zaginął jakby zniknęły z powierzchni ziemi. Prawdopodobnie są teraz ostro torturowane, o ile nie są już martwe. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie bólu i cierpienia jakie odczuwają i przez jakie przechodzą; cierpienia które czeka także i mnie.
            Co jeśli spędzę tu resztę swojego życia chowając się w tej dziurze z gwardią strażników stojących mi nad głową? Co jeśli te ,,Creepypasty” nigdy nie zostaną złapane?
            Wtedy będę skazana na to miejsce na wieki, będę tu gnić do późnej starości. Nie zapomnieli by o mnie ot tak po prostu, jestem przecież dla nich w pewien sposób ważna. Mogę mieć jedynie nadzieję, że przez to, jeśli kiedykolwiek dostaną mnie w swoje ręce, okażą mi choć trochę litości.
            Nagle słyszę znajomy donośny, ostry dźwięk, przeszywający moje uszy i obijający się w mojej głowie. Podskakuję ze strachu, kiedy pokój przybiera czerwoną barwę od świateł alarmu. Dźwięk jest coraz głośniejszy z sekundy na sekundę, ale nie to jest niepokojące.
            Chwilę po włączeniu, alarm zamilkł.
            O Boże! Dlaczego włączono go i od razu wyłączono? Co się dzieje? Czy to ci zabójcy dostali się do środka? Czy to trening? Nie, wątpię w to, raczej powiedzieliby mi gdyby mieli zamiar zrobić trening praktyczny. Jest tylko jedna rzecz którą mogę teraz zrobić. Wysuwam się powoli spod kołdry i wychodzę z łóżka. Biegnę do niewielkiej komody w rogu pokoju i gwałtownie otwieram jedną z szuflad. Na jej dnie widzę znajomy przedmiot.
            Mój pistolet.
            Zaciskam na nim palce czując zimny metal na swojej skórze.  Mam spocone ręce, przez co odruchowo zaciskam mocniej dłoń na broni, kiedy sprawdzam czy jest naładowana. Oczywiście że jest, musiałam jednak mieć pewność.
            Dlaczego nikt nie przychodzi by powiadomić mnie co się dzieje? A może… nie został tam już nikt by do mnie przyjść? Stoję przez kilka minut w kompletnej ciszy, światła alarmowe mrugają do mnie nie pozostawiając żadnych zastrzeżeń, że jednak coś się wydarzyło.
            Co mam teraz zrobić? Mogę wyjść i sprawdzić co się stało, ale czy to dobry pomysł…? Mogę też zostać w środku, tu w pokoju, z pistoletem wycelowanym w drzwi i każdego kto spróbuje tu wejść, zamienić w krwawą masę na ziemi.  

  ZOSTAĆ

czy


WYJŚĆ Z POKOJU?

6 komentarzy:

  1. Nic nie szkodzi, że musieliśmy czekać :) Każdy ma prawo nie mieć czasu. A rozdział i tłumaczenie jak zawsze zacne choć trochę za spokojnie, ale zgaduję, że w następnych rozdziałach na pewno pojawi się akcja skoro ma pojawić się Jeff=^.^=

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, ze to ostatni spokojny rozdzial, potem juz bedzie coraz... ciekawiej :D

      Usuń
  2. Ale... Ale... Moment. Muszę to jakoś ogarnąć *~*...
    Co z tym alarmem? Końcówka świetna! I znowu ten dylemat, co wybrać xD...
    Trochę czekaliśmy na notkę, ale naprawdę było warto. I pewnie warto będzie czekać na następne rozdziały :)
    Wiadomo, szkoła nie daje żyć ;_;. Ta rutyna kiedyś mnie dobije... Każdy dzień wygląda prawie tak samo, a najgorsze jest to, że czasu nie ma... Więc nie masz za co przepraszać ;D
    W takim razie czekam na oba alternatywne rozdziały :3
    Muszę jeszcze pomyśleć nad wyborem... xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni sa w srodku, wiec wlaczyl sie alarm. :D Zgaduje ze ktorys od razu go rozpieprzyl, bo irytowal go sam dzwiek, plus nie moga dawac az tak duzego znaku swojej obecnosci, wiec musieli go wylaczyc od razu i tak, i tak :p
      Zastanow sie nad wyborem, bo w zlym rozdziale konczy sie jako krwawa plama na ziemi :p
      dodam cos niedlugo, o ile stres mnie wykonczy.. xD

      Usuń
  3. Tak jak na ogół przy alternatywnych rozdziałach od razu wiedziałam co wybrać, tak teraz nie mam pojęcia xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ta końcówka
    I teraz pozostaje dylemat co wybrać
    Czekam na kolejną część

    OdpowiedzUsuń