Sorry, sorry sorry, że z takim opóźnieniem. Ale to dwa rozdziały, dlatego tłumaczenie dłuzej szło... Postaram się ogarniać rodziały szybciej ;D
--UWAGA!---
Przy zakończeniu rozdziału 8 mogłaś wybrać opcję - pobiec do drzwi lub do przycisku alarmowego. Jesli nie wybrałaś, wróć do rodziału 8 i zdecyduj która opcja bardziej Ci odpowiada. rozdział 8 ------> http://carpenoctem-jeffthekiller.blogspot.com/2016/01/chapter-8-another-attack.html
OPCJA NR. 1 (DO DRZWI) -----------> http://carpenoctem-jeffthekiller.blogspot.com/2016/02/chapter-9-ver-1-do-drzwi.html
UWAGA!!!
Rodział zawiera wulgarny język, bądźcie przygotowani!
******
Chcę już podbiec do
przycisku alarmowego, lecz nagle coś mnie powstrzymuje. Kątem oka dostrzegam
jak coś… nie, raczej KTOŚ wychodzi wprost z telewizora. Wstrzymuję oddech, gdy
powoli obracam się w kierunku TV. Nogi mam jak wrośnięte w ziemię, gdy jestem
widzem tego niecodziennego spektaklu.
Jakaś osoba wychodzi z telewizora…
Kurwa, jakaś osoba wychodzi z pieprzonego telewizora!
Gdy owa persona już stoi swobodnie na nogach, mam pełen
wgląd na całą jego postać. Wygląda jak… Link! Jednak gdy unosi
swoją głowę uwydatnia się jedna pokaźna
różnica pomiędzy nim, a bohaterem z gier mojego dzieciństwa. Ma czarne tęczówki
ze śladami krwi spływającymi z jego oczu. Jego uśmiech wykrzywiony jest
złośliwością, a na twarzy maluje się groźba i ostrzeżenie. Nie musiałam
spoglądać na niego dwa razy by wiedzieć, że muszę uciekać.
Nawet jeśli znajduje się tuż obok włącznika alarmu,
podejmuję ryzyko i biegnę do wielkiego, czerwonego guzika na ścianie. Wygląda
jakby nie spodziewał się tego, na jego twarzy malowało się zaskoczenie, widać
że był skonfundowany. Nie mam jednak czasu by teraz o tym myśleć.
Przeskakuję nad kablami, uważnie je omijając i wyciągam
rękę w stronę przycisku. Kiedy palcami w
końcu dotykam guzika, czuję ulgę, lecz wiem, że to jeszcze nie jest koniec.
Cały pokój zalewa jaskrawe czerwone światło.
Dźwięk alarmu rozlega się w pokoju, a ja jestem naprawdę
rada, że w ogóle zadziałał. Jednakże mój moment radości jest niezwykle krótki,
bo nagle dostrzegam, że ten gość przybliża się do mnie, przeklinając pod nosem.
Prawdopodobnie przez to, że dotknęłam przycisku i
uruchomiłam alarm zanim to zauważył i mógł jakkolwiek zareagować.
Szybko odskakuję do tyłu, schodząc mu z drogi i trafiam w
stół. Chłopak mija mnie o cal, lecz przez moje potknięcie i tak ląduję na podłodze. Nie mam pojęcia
jak szybko bym musiała wstać by ten chory typ nie zdążył położyć na mnie łap.
- Ty dziwko, a myślałem,
że załatwimy to w wygodniejszy sposób. – warczy na mnie, a spojrzenie jego
oczu spływających krwią spoczywa na mnie, przez co aż włosy stają mi dęba.
Przełykam ślinę gdy zbliża się do mnie, krok za krokiem.
Rozglądam się po pokoju, próbując znaleźć coś co mogłabym
użyć jako broni. Jednak nie ma tu nic co mogłoby mi się przydać do walki z
Link’o-wyglądającą postacią, która wyszła wprost z TV. Wtedy zaczynam krzyczeć
głośno o pomoc. Przycisk alarmowy jest włączony, czemu nikt tak długo się nie
pojawia?
- Nikt cię teraz nie
ocali, Katy – warczy na mnie efl. Wykrzywia usta w uśmiechu, gdy wyczuwa strach
ogarniający moje ciało. Widać że uwielbia patrzeć jak horror i przerażenie wpływają na twarze ludzi, kiedy on sam, osobiście do nich przychodzi, by zabrać ich ze sobą. Chcę powiedzieć mu, że może i by poszli bez przymusu, ale tylko
jeśli mieliby gwarancję przestrzelić ten sztucznie wyglądający łeb.
Nie jestem w sumie jednak tego taka pewna…
Robię jeszcze kilka kroków w tył, dopóki nie natrafiam
plecami na coś chłodnego. Ściana. Cholera. Nie mam jak uciec, a morderca idzie
po mnie, ze złością odsuwając stół i krzesła stojące mu na drodze.
Unoszę ramiona zatrzymując je przed swoją twarzą w ramach
ochrony, kiedy elf staje przede mną.
- Awww co się stało? Boisz
się?
Jego ręka prześlizguje się pomiędzy moimi wyciągniętymi
ramionami, dłonią dosięga mojego policzka i ujmuje go mocnym chwytem. Zmusza
mnie bym spojrzała na niego. Śmieje się cicho, gdy zamykam oczy, nie chcąc
patrzeć na jego zdegenerowaną twarz.
- Mam dużo frajdy, bawiąc
się tobą. Mam nadzieję, że zachowasz trochę świadomości, gdy już z tobą
skończę.
Na te słowa moje oczy szeroko się otwierają. Patrzę na
niego ze wstrętem.
Nagle mocne pukanie do drzwi przerywa naszą wspólną
chwilę. Nie, nie brzmiało jak pukanie tylko raczej walenie.
- Katy! W porządku?
Otworzymy drzwi najszybciej jak tylko się da!
Nadzieja na ucieczkę przed zabójcą, wzrasta, kiedy słyszę
głośne odgłosy przy drzwiach. Jednak
chłopak przede mną wydaje z siebie cichy chichot i kręci głową, mrucząc coś w
stylu ,,głupi ludzie..”.
Lecz przez jego chwilę rozproszenia, widzę szansę na
ucieczkę. Bezpieczny teren jest tak blisko mnie, więc jestem skłonna
zaryzykować. Wykonuję jeden prosty ruch i mocno kopię go kolanem w krocze. On
na to wydaje z siebie głośne warknięcie pomieszane z jękiem.
Wykorzystuję okazję by uciec, więc odskakuję od niego.
A lepiej by było gdybym tego nie zrobiła…
Nie zauważam niewielkiej kałuży wody na podłodze i wchodzę
w nią. To nie byłby taki duży problem, gdyby nie sięgały do niej przecięte
kawałki przewodów elektrycznych. Kiedy tylko kawałek skóry na mojej stopie
styka się z taflą wody, czuję wysokie napięcie przepływające przez moje ciało.
Czuję się tak, jakby tysiące małych szpilek wbijało się w
każdy skrawek mojego ciała. Słyszę krzyk.. okropny, przeraźliwie okropny krzyk.
Ból nie zanika, wciąż jest tak samo odczuwalny. Prąd przepływa od organu do
organu, paraliżując wszystko na swojej drodze w moim ciele.
Zanim zdążam temu wszystkiemu zapobiec, wewnątrz mnie
tworzy się totalny chaos. Prąd nie znajduje ujścia z mojego ciała, przedostaje
się więc przez skórę, zostawiając po sobie rany, które wkrótce przemienią się w
ciemną spaloną, martwą tkankę.
Widzę rozbłysk światła przed oczami, lecz nie mogę już
widzieć dość wyraźnie. To wyglądało tak, jakby błysk był tylko w mojej
wyobraźni, jakby przepłynął przez moje zwoje mózgowe. Próbuję desperacko skupić
wzrok na jednym punkcie, jednak wysiłek ten jest zbyt duży.
Aż w końcu… wolność.
Ból zanika, opuszcza moje ciało zostawiając mnie stojącą
na środku pokoju w kałuży wody. Widzę dym, lecz nie czuję nic. Nie mogę nawet
poczuć swoich nóg, co skutkuje tym, że po chwili pokój wiruje przed moimi
oczami, a ja bezwładnie opadam na podłogę.
Czuję coś, lecz nie mam pojęcia co to jest. Parę kosmyków
moich niegdysiejszych brązowych włosów opada mi na twarz, a ja zauważam, że są
doszczętnie spalone, tak, że przybrały ciemny, praktycznie czarny odcień. Wtedy
do mnie dociera – naprawdę zostałam porażona prądem.
Chcę odetchnąć, lecz czuję ciężkość w klatce piersiowej i
nie mogę nabrać powietrza do płuc. Chcę poruszyć się lecz nie mogę. Zaczynam
panikować, lecz z czasem moja świadomość zaczyna się zacierać, aż nagle słyszę
to:
- Kurwakurwakurwa, Slender
mnie zabije! Powiedział, że mam wziąć je ŻYWE! Cholera! Odejdę zanim mnie tu
ktoś zobaczy. Wymyślę jakąś wymówkę…
Chcę obrócić głowę w kierunku tego gościa, lecz
jakikolwiek ruch jest niemożliwy do wykonania.
Czuję się jakbym była pod dywanem, który przypiera mnie
do podłoża.
W tym momencie drzwi się otwierają… Lecz niestety zbyt
późno. Kroki zbliżają się do mnie, słyszę krzyki… Wszystko na darmo.
Moje serce zostało porażone prądem, przepływ energii jak
przy defibrylacji. Przez to wiem, że to już dla mnie koniec. Próbuję nabrać
powietrza jeszcze raz, lecz w tym samym momencie moje oczy spowija czerń.
Moja wymęczona dusza w końcu udaje się na spoczynek.
******
A, no i napiszcie co sądzicie o sposobie tłumaczenia? Jest w miarę składnie? Da się czytać? :D

Ta wersja też była fajna *.* a ka ciągle się cieszę że przeżyłam *ufff*
OdpowiedzUsuńAle się tak zastanawiam, skoro Ben jest pokazany tak mrocznie, to jaki będzie Slender?!
Już się boję...
Ale mimo wszystko czekam na next :3
Dzięki ^^
UsuńTu kazdy jest przedstawiony w inny, mroczny sposób. Jeden straszniejszy od drugiego. Nie wiem jaki jest Slender, bo nie doczytałam (teraz będę czytać razem z wami, na bieząco, tłumacząc :P), ale wiem tyle, że boi się go nawet ten psycho Jeff z tej historii, więc... Będzie ciekawie XD
Wohoho, no to będzie ostro...
UsuńXD
hahha tak, i to dosłownie... XD
Usuńi jeszcze tak zaspojleruje... Ben nie był mroczny, LJ jest gorszy :D dzis moze uda mi sie dodac następny rozdział ^^
UsuńOooo... Już się boję ;-;. Ciekawe jak wypadnie EJ, Otis, proxy Slendera i inni... *.*
UsuńOby Ci się udało dodać następny rozdział :3
Dobrze się to czyta, a akcja jest coraz bardziej interesująca i jak zawsze czekam na next =^.^=
OdpowiedzUsuńDzięki ;D Akurat zabrałam się za tłumaczenie następnego rozdziału :D
Usuń