czwartek, 28 stycznia 2016

Chapter 8 ,,Another Attack!"


UWAGA!!!
Rodział zawiera wulgarny język, bądźcie przygotowani! 

**************
            Moje oczy natychmiast szeroko się otwierają. Siadam prosto i przyciągam nogi do siebie. A przynajmniej chcę... Jednak nie mogę. Odrzucam od siebie kołdrę i widzę czarne i zielone kable oplecione wokół moich kostek jak węże, które mają zamiar zabić swoją ofiarę. Próbuję się oswobodzić i znów przyciągnąć nogi do siebie, lecz kable jedynie mocniej się zaciskają.
            Zaczynam krzyczeć, głośno wzywając pomocy oraz mając nadzieję, że strażnicy z korytarza mnie usłyszą. Jednak nie ważne jak głośno krzyczę, nikt nie przychodzi.
            Moje oczy śledzą kable i próbuję wypatrzeć ich źródło, skąd są, gdzie się zaczynają. Wtedy zauważam, że przewody wychodzą… z telewizora, którego ekran świeci dziwnym blaskiem. Więcej kabli zaczyna stamtąd wychodzić; no dobra jest coraz gorzej.
            Rozglądam się wokół siebie szukając czegoś co pozwoli mi się wyswobodzić z kablowego uścisku, lecz nie mogę nic znaleźć. Przewody zaczynają ściągać mnie powoli z łóżka w kierunku telewizora. Przez ich jedno mocne pociągnięcie spadam na podłogę. 
         Obracam się na brzuch i zatapiam kurczowo paznokcie w stary dywan, desperacko próbując to wszystko zatrzymać. Obracam lekko głowę i zerkając przez ramię dostrzegam, że teraz telewizor jest jakby bliżej mnie. Znowu wydaje z siebie głośny krzyk, jednak wiem ze nadaremno.
            Nikt nie przyjdzie mi na ratunek.
            Osłabionymi dłońmi łapię za nogę stołu i przysuwam mebel bliżej siebie. Pamiętam, że postawiłam na nim szklankę. Nie waham się ani sekundy, gdy już przyciągam stolik do siebie. Zmuszam całe swoje ciało, by unieść się trochę i poszukać na blacie szklanki. Gdy opuszkami palców natrafiam na szklaną powierzchnie, zaciskam na niej dłoń .
            Cofam rękę i rozbijam przedmiot o kant stołu. Biorę jeden większy odłamek, obracam się i wbijam go głęboko w jeden z kabli. Przewód cofa się, a ja znów odzyskuję kontrolę nad własnym ciałem. Szybko wstaję i odsuwam się na chwiejących się nogach.
            Da się usłyszeć skwierczący dźwięk wydobywający się z kabla, a pewien rodzaj cyber-krzyku rozlega się w pokoju. Moja dłoń krwawi - za mocno zacisnęłam palce na szklanym odłamku, jednak nie czuję tego, ból do mnie nie dociera.  Szybko usuwam resztki kabli z mojej nogi i odrzucam je jak najdalej od siebie.
            Ekran telewizora migocze tak, jakby nagle wdała się w niego jakaś usterka. Przewód opada bezwładnie na ziemię, a TV powraca do normalności.
- Nie powinnaś była tego robić.*
            Wypowiada to głos brzmiący jak mechaniczny głos robota, to było coś co na pewno  nie było ludzkie. Nie mam pojęcia skąd dochodzi, jednak jestem pewna, że nie zostanę tu ani chwili dłużej. Chcę wcisnąć przycisk alarmowy, jednak jest on tuż obok telewizora wiec nie byłoby to zbyt bezpieczne posunięcie….
            A może jednak…?


 czy



*************
Ten rozdział pozwala Ci wybrać co wydarzy się później.

Jednak wybierz rozważnie, ponieważ błędna decyzja może przynieść dla ciebie niezbyt
przyjemne zakończenie…

******************
*You shouldn't have done that. - no i już od razu wiadomo kto to :p

Postaram się przetłumaczyć w miarę szybko oba alternatywne rozdziały. 

Plus gwoli ścisłości, przypominam, że to opowiadanie jest +18 :D Nie mówię, że teraz zaraz COŚ będzie, osttzegam tylko tak na przyszłość. ;>

2 komentarze:

  1. No i jest rozdział :D
    Lubię jak autorka pozwala wybrać :3... Taki dreszczyk, czy się przeżyje czy nie... Mhrocznie XD. No proszę, i Ben się też pojawił... Już nie mogę się doczekać następnych notek, muszę się jeszcze zastanowić co wybrać... :P
    Pozdrawiam ciepło i czekam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba pobiegnę do drzwi ;) czekam na następny i już się doczekać nie mogę! :D

    OdpowiedzUsuń