Już po egzaminach, został jeden mało ważny :D Psychologia zdana na 4.5, to najwazniejsze :D
No to lecimy, let the hell begin... ^^
Rodział zawiera wulgarny język, bądźcie przygotowani!
****
Minęło już 6 dni, odkąd
jestem zamknięta w tej dziurze. Mogę jedynie oglądać telewizję i siedzieć na
Internecie. Tylko kilka stron jest dostępnych, nie mam pozwolenia na logowanie
się na jakieś poza nimi. Jeśli mam potrzebę skorzystania z łazienki, muszę
zapukać dwukrotnie w drzwi. Po drugiej stronie czekają strażnicy, którzy mają
za zadanie eskortować mnie w drodze tam i z powrotem.
Mogę otworzyć drzwi od wewnątrz, jednak z zewnątrz może
je otworzyć jedynie osoba, która posiada specjalną kartę. Jest tu także wielki
czerwony przycisk na ścianie tuż obok telewizora. To przycisk alarmowy. Niby w
jakiej sytuacji miałabym go użyć?
Jeśli ten zabójca chciałby wejść do tego pokoju, musiałby
zabić wszystkich strażników po kolei. Uruchomienie alarmu nie zwróciłoby im
życia w jakiś magiczny sposób; nikt by nie przyszedł mi na ratunek, mam rację?
Wzdycham, przechadzając się po swojej ,,celi”. Przed
chwilą brałam prysznic i wróciłam z
łazienki. Desperacko potrzebuję snu. Przez nic nie robienie stałam się jeszcze
bardziej leniwa, więc jeszcze szybciej robię się senna.
Otwieram szafę i wyjmuję jakieś ciuchy do spania. Moja
matka pomogła mi się spakować, po tym jak nagle dostałam tamte wytrącające z
równowagi wiadomości. No i oczywiście spakowała mi TE ubrania do spania.
Koronkowe koszule nocne, które kupiła mi ze słowami ,,to na czas gdy będziesz
mieć w końcu chłopaka”. Nie mam nic przeciwko, są bardzo ładne, jednak do
spania wolę jak na razie coś luźniejszego.
Szukam jakiejś zwykłej koszulki, lecz oczywiście nie mogę
żadnej znaleźć. No fakt… Tą jedną jedyną, którą wzięłam, zaniosłam do pralni.
Wzdycham i wygrzebuję stary, ciemny top. Jest trochę obcisły i sięga mi nieco
powyżej pępka.
Po chwili jednak wzruszam ramionami. Nie zamierzam tu
nikomu imponować ani dla kogoś się stroić.
Szybko pędzę do mojego starego, ale wygodnego łóżka i
wsuwam się pod kołdrę. Biorę laptop i uruchamiam go. Decyduję się przejrzeć
parę stron i znaleźć jakąś grę albo komedię do obejrzenia.
Jednakże dociera do mnie, że dawno już nie sprawdzałam
swojej skrzynki mailowej. Nawet jeśli nie mam pozwolenia na pisanie do
kogokolwiek bez Ich wglądu w każde moje słowo i wiadomość, nie mówili nic o
czytaniu czy przejrzeniu maili. Rzucam szybkie spojrzenie na wciąż zamknięte
drzwi. Raczej nikt nie wchodziłby bez pukania, prawda?
Szybko wpisuję adres strony i loguję się. Małe
kręcące się kółko, załadowujące stronę, przeciąga logowanie. Pewnie mam pocztę
zawaloną wiadomościami, między innymi tymi od znajomych ze szkoły.
Kiedy w końcu strona się załadowała, dostrzegam, że mam
19 nie przeczytanych e-maili, większość jak się domyślałam jest od ludzi z
klasy. Uśmiecham się do siebie, gdy otwieram jedną z pierwszych. Widzę, że jest
od Kim, chodzę z nią na niektóre zajęcia.
~~,,Droga, Katy, jak się
masz? Nie było cię kilka dni, mam dla ciebie pracę domową. Z książki ,,Historia
Ludzkości” musisz przeczytać strony od 103 do 125. A , nie zapomnij
pominąć strony 118!”
Mój uśmiech poszerza się, gdy widzę jak wysiliła się i
podała mi pracę domową bym nie miała dużych zaległości. Wysyłała mi wiadomości każdego dnia, nawet jeśli nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
Przechodzę do następnego e-maila; jest to jakaś reklama
szamponu do włosów. Żałuję, że podałam swój email tamtej babce z drogerii.
Kasuję wiadomość, więc wyrzuca mnie automatycznie do poprzedniej, tą z pracą
domową od Kim. Idę znów do następnej, klikając ,,next”.
I
wtedy mój beztroski nastrój rozpływa się w mgnieniu oka, a zalewa mnie
mieszanina dezorientacji i strachu. Mam w skrzynce email z nieznanego adresu.
Kolejna reklama? Dostaję je co rusz, jest w nich informacja, że ktoś z listy
moich znajomych wygrał ostatnio iphone’a, a ja mogę dostać to samo, wystarczy
tylko kliknąć w link. Musieliby być idiotami, jeśli sądzą, że ktokolwiek się na
to nabierze. Dla przykładu, mówili, że Sandy wygrała iphone’a jakieś 6 razy,
ale gdyby ją o to spytać nic by o tym nie wiedziała.
Jednak tym razem, tekst wiadomości przedstawiał coś
zupełnie innego…
~~,,Czy. Mogłabyś. Na. To.
Łaskawie. Spojrzeć? Myślisz, że możesz się chować przede mną, Laleczko?
Naprawdę wierzysz w to, że jakaś żałosna ludzka organizacja może cię ochronić?
Jeśli masz taką potrzebę to się chowaj! Ukrywaj się tak jak robiły to Twoje
przyjaciółki. Nie skończyło się to jednak dla nich dobrze, nieprawdaż? Myślisz,
że Cię nie znajdę? To po prostu urocze. Bądź przygotowana, Katy, bo zamierzam
sprawić byś płakała i krzyczała głośniej niż Twoje drogie, zaginione przyjaciółki.”
Oddech zamiera mi w gardle, desperacko wbijając się w
płuca i szukając ujścia. Jednak nie mogę się rozluźnić. Nie mogę spokojnie
oddychać. To zbyt wiele! Jak on się dowiedział? Czy moi rodzice są bezpieczni?
Zaciskam pięści i zagryzam usta, wciąż wgapiając się w ekran.
Dlaczego to wszystko spada na mnie?
Decyduję się na coś odważnego, na coś przed czym byłam
ostrzegana. Jednak chcę odpowiedzi, odpowiedzi, której tylko on może mi
udzielić. O konsekwencjach pomyślę później, teraz chcę jedynie znać odpowiedz
na pytanie „dlaczego…?”. Klikam „odpowiedz” i po chwili mam gotową wiadomość:
~~,,Dlaczego to robisz?
Czego ode mnie chcesz?”
Klikam ,,wyślij” i czekam, nie wstrzymując powietrza w
płucach, lecz pozwalając sobie na
krótkie urywane oddechy, wciąż wpatrując się w ekran. Nie ośmielam się
chociażby mrugnąć, by nie przegapić czegoś ważnego. Czuję jak kropelki potu
powoli formują się na moim czole, wzrok wciąż mam wbity w ten przeklęty laptop.
Nagle rozlega się cichy dźwięk, a moje oczy szerzej się
otwierają, gdy widzę nadejście kolejnego maila. Znów z tego nieznanego adresu.
Nie obchodzi mnie już czy strażnicy zza drzwi słyszą mnie czy nie; i tak się o
tym wszystkim dowiedzą.
~~,,Dlaczego? Czego od
Ciebie chcę? Oh, moja droga, czy to nie jest ani trochę oczywiste? Chcę Cię po
prostu zaprosić na miłe spotkanie, takie wyjście na przykład na lody. Myślisz, że jesteś zabawna czy
naprawdę jesteś aż tak cholernie głupia? Chcę widzieć Twoje łzy i uniżenie
przede mną. Chcę widzieć Twoje żałosne ludzie ciało u mych stóp, obserwować jak
strach i szaleństwo powoli ogarniają Twój umysł. Chcę widzieć rozpacz. Czy tyle
Ci wystarczy, słodziaku? Czy może chcesz abym dał Ci jeszcze więcej przykładów
i szczegółowych opisów co zamierzam z Tobą zrobić?”
Czuję ucisk w brzuchu, kiedy to czytam. Czy właśnie to
stało się z moimi przyjaciółkami? Tak potoczy się mój los? Będę torturowana
przez tego psychopatę aż do śmierci, dopóki całkowicie nie zadowoli go mój ból,
a śmierć będzie wydawać się jedynym ukojeniem? Czytam wiadomość po raz kolejny…
i jeszcze raz, dopóki słowa nie zaczynają wirować w moim umyśle.
Jestem okropnie przerażona, jednak nie chcę uciekać. Nie
będę wzywać znów FBI, nie dam im odebrać sobie także laptopa.
Nawet jeśli to byłoby dla mnie najlepsze wyjście.
Nienawidzę go, nienawidzę, nienawidzę tego gościa z
całego serca. Chcę wysłać mu wiadomość z informacją gdzie może sobie wsadzić te
swoje groźby i jak popieprzony jest, nie ma życia i powinien umrzeć okropną
śmiercią. Zamiast tego decyduję się na sfrustrowanie go jeszcze bardziej przez
wypomnienie mu faktu, że wciąż skutecznie się przed nim chowam.
~~,,Pieprzę Cię. Nie
znajdziesz mnie, jestem tu bezpieczna. Jeśli spróbujesz zrobić choć jeden krok
do wnętrza budynku w którym jestem, Twoja psychiczna głowa zostanie w końcu
skutecznie przestrzelona na wylot. Chodź, no dalej, spróbuj tylko!”
Złość którą wyładowuję na klawiaturze sprawia, że niektóre
przyciski aż się zacinają. Chcę pokazać mu, że nie jestem przerażona, że nie
potrzebuję FBI by posprzątać po sobie cały ten bałagan. Ponownie czytam swoją
wiadomość słowo po słowie i w końcu klikam ,,wyślij”,
Odpisanie, nie zajęło temu skurwielowi dużo czasu. Klikam w ikonkę wiadomości. Głowę
mam uniesioną jakbym wciąż jeszcze wierzyła w moje zwycięstwo w tej grze. Chcę
widzieć jego wkurwioną twarz, gdy będzie czytał tą wiadomość. Jego odpowiedz
pewnie jest przesiąknięta wulgaryzmami pod moim adresem.
Nie mogłam się bardziej pomylić…
~~,,Myślisz, że jesteś
naprawdę kurewsko genialna, prawda? Mogę jedynie im powiedzieć niech wypalą w
moim kierunku każdą kulę jaką mają, a co do Ciebie… Mogę jedynie orzec jak
dobrze leży na Tobie ten obcisły, czarny top, Laleczko. Pasująca kolorem
bielizna też nie wygląda źle, jednak wolałbym raczej zobaczyć Cię bez niej. Jesteś
naprawdę irytująca, wiesz? I w dodatku mówisz mi ,,pieprzę Cię”… Testujesz moją
cierpliwość, słodziaku.”
Cała euforia ulatuje ze mnie, zostaje momentalnie
pochłonięta jakby przez czarną dziurę, na jej miejsce wkracza strach. Unoszę
się czujnie i wstaję, rozglądając się dookoła za czymś nienaturalnym co
przykuje moją uwagę. On nie mógł nic widzieć! Nie może wiedzieć co aktualnie
mam na sobie!
A może jednak…?
Nie, niemożliwe! Jednakże…Nie mógł sobie przecież tego ot
tak zgadnąć. W jaki sposób mógł się dowiedzieć?
Obracam głowę w lewo, w prawo, oglądam się za siebie,
lustrując wzrokiem każdy zakamarek pokoju. Nikogo nie ma.
Wtem słyszę kolejny dźwięk sygnalizujący nadejście
następnej wiadomości. Nie chcę spojrzeć na ekran, boję się, że to co tam zobaczę
przyprawi mnie o atak serca.
Gęsia skórka pojawia się na moim ciele. Przełykam wolno
ślinę i zbliżam się do laptopa zerkając na wyświetlacz. Kładę dłoń na klawiaturze i
po chwili znajduję w sobie dość odwagi, by kliknąć ,,next”
~~,,Nie jesteś chyba tym
zbytnio dotknięta… W takim razie podzielę się z tobą jeszcze jedną informacją...
Widzę Cię.”
TRZASK!
Kończe to szaleństwo z chwilą zatrzaśnięcia laptopa. Nie
chcę czytać wiadomości od niego, nie chcę dawać mu tej satysfakcji i pokazywać
jak bardzo się boję, jak bardzo czuję się pokonana…Chwytam się za głowę i
potrząsam nią by wyrzucić z niej cały strach i zbędne myśli.
Przecież wiedziałam, że muszę robić to co mi powiedzieli.
Nie słucham się, nigdy nie słucham. No i teraz mam. Do czego mnie to doprowadziło…
Zapędził mnie w kozi róg, teraz tańczę jak mi zagra. Jeśli nie weszłabym na
tego maila, nie zobaczyłabym w ogóle tych wiadomości i nie musiałabym na nie odpowiadać.
Nie, dostarczenie sobie cierpień nie jest dobrym
rozwiązaniem.
Biorę laptop, jednym mocnym szarpnięciem wyciągam
wszystkie przewody i unoszę sprzęt w ramionach. Podchodzę do drzwi i pukam w
nie kilka razy. To głośne, ostre
walnięcia. Kontynuuję, dopóki drzwi nie otwierają się, ukazując zaalarmowanych
strażników FBI.
Gwałtownie mijają mnie, wdzierają się do pomieszczenia z
bronią w gotowości. Rozglądają się po pokoju, a gdy dociera do nich, że wszystko
jest w porządku, i że nie ma tu nikogo poza mną, uspokajają się.
- Co się stało? – pyta
jeden z nich, szybko podchodząc do mnie, kiedy zauważa mój zszokowany wyraz twarzy. Ja jedynie wyciągam
ku niemu swój laptop i próbuję sklecić jakkolwiek jasno brzmiącą wypowiedź.
- J-j-ja dostałam maile…
I te słowa wystarczyły by stwierdzić, że sytuacja jest
nieciekawa. Jeden z nich szybko bierze ode mnie laptop i kiwa głową w stronę
drugiego strażnika, po czym opuszczają mój pokój. Trzeci z nich staje tuż
przede mną i kładzie obie dłonie na moich ramionach; potrząsa mną lekko bym
otrząsnęła się i wróciła na ziemię.
- Powiedz mi co się stało.
****
Jestem zaskoczona – agent FBI nie jest na mnie ani trochę
zły, kiedy opowiadam mu co się stało. Jedynie słucha uważnie i notuje co
poniektóre informacje. Zmniejsza mój strach, mówi mi, że nie jest możliwe by
ten zabójca był tutaj, prawdopodobnie włamał się jakimś sposobem do mojej kamerki
internetowej. To by wyjaśniało fakt, że wiedział co akurat mam na sobie.
Jednak wciąż czuję niepokój…
Agent mówi mi żebym trochę odpoczęła i zostawia mnie samą
w ciemnym pokoju. Słucham się go i wchodzę pod kołdrę. Nie ma jednak mowy bym
zasnęła po tym co tu zaszło.
To już zbyt wiele jak na mnie…
Trudno mi w to uwierzyć, że on mógłby się jakoś włamać do
mojej kamerki internetowej. Pamiętam co powiedział ten gość z FBI na zebraniu.
Te stworzenia nie są normalne, plus mają umiejętności, których nie posiadają
zwykli ludzie. Co jeśli on wszedł do środka omijając jakoś strażników? Co jeśli
umie przechodzić przez ściany?
To brzmi naprawdę głupio, ale w sumie wszystko jest
możliwe.
Po kilku chwilach głębszych przemyśleń, w końcu znajduję
wygodne miejsce i układam się do snu. Już powoli odpływam, jednak momentalnie
rozbudzam się, gdy kolejna rzecz przechodzi mi przez myśl. Jednak obija się mi w
umyśle coraz słabiej i słabiej, aż w końcu czuję jak znów odlatuję w bardziej
przyjemną senną rzeczywistość.
Lecz nagle… czuję COŚ ocierającego się o moją nogę.
*********************************************
no i teraz się zacznie... :D


TA KOŃCÓWKA... WOW!!!!!!
OdpowiedzUsuńEpicki rozdział, zacznie się teraz ostra jazda...
Cieszę się że przetrwałaś te egzaminy i że dobrze poszły :D, mam nadzieję że ten ostatni też będzie udany :3!
Proszę, wstawiaj jak najszybciej następne notki, bo ta była przeepicka! Te maile... Ale najlepsza końcówka *.*! Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu końcówki czuję ogromny niedosyt!Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Widzę, że czytelników przybywa
OdpowiedzUsuń:-)
Czekam na nexta i życzę powodzenia we wszystkim.
Czekam, i powodzenia na ostatnim egzaminie! ;)
OdpowiedzUsuń